płynie czas…
….Tak szybko mija ten czas,że właściwie już są drugie święta za pasem, a tu żadnego wpisu!!!straszne, !!!dopiero teraz widzę jak zaniedbałam tych co mnie czytają ,ale no cóż wina jest moja ,a co mogę na to,że ten każdy dzień kończy się o cały dzień za szybko,a że wiosna jest z nami od jakiegoś czasu to już zdążyłam uporządkować ogródek i dobrze ,że nie posiałam kwiatków ,warzywek, bo to istna zima obecnie, nawet trzeba było sięgnąć po cieplejsze rzeczy do ubrania…ale taki stan pogodowy nie będzie trwał długo , MAJ się zbliża ale co nas może jeszcze czekać do tego czasu to się wkrótce okaże,oby te prognozy nie zawsze się spełniały…
Mama czuje się tak jak zawsze, czyli albo dobrze, albo nie, albo ciśnienie wysokie albo niskie, albo z nami „walczy”albo jest grzeczna i tak dalej….
Wnuczek po wszystkich chorobach jakie go trapiły/ospa,szkarlatyna, oskrzela/ w końcu już zaczął normalnie chodzić do przedszkola, czyli następne zadanie dla mnie do wykonania /zawożę i przywożę go/….
i tak zbliżamy się do końca mojego pisania, ale jeszcze chcę złożyć życzenia świąteczne,

przesyłamy koszyk pełen świątecznych życzeń
wplecionych pomiędzy wiosenne kwiaty,
lukrowane babki, kolorowe pisanki,
cukrowe baranki i bazie.
pozdrawiam serdecznie.pa.





Na stole święcone, a obok baranek,
.

